Najczęstsza pretensja po depilacji laserowej brzmi „nie działa”. Zwykle dlatego, że włosy są jasne albo klientka spodziewała się efektu po jednym zabiegu — i nikt jej tego wcześniej nie zapisał.
Co taki dokument musi zawierać
Okolicę depilacji i ostatnią metodę usuwania owłosienia — wosk czy depilator usuwają cebulkę, w którą celuje laser.
Fototyp, opalanie w ostatnich dwóch tygodniach (także samoopalacz) i leki światłouczulające.
Pytanie o zaburzenia hormonalne, np. PCOS — wpływają na skuteczność.
Informację, że potrzebna jest seria zabiegów, a włosy jasne i siwe mogą nie reagować.
Ryzyko oparzenia, przebarwień i odbarwień oraz zakaz opalania przed zabiegiem i po nim.
Oznaczenie gabinetu i osoby wykonującej zabieg — bez tego nie wiadomo, kto udzielił informacji.
Datę i czytelny podpis klientki, złożony PRZED zabiegiem, nie po nim.
Informację o przetwarzaniu danych osobowych (art. 13 RODO) — najczęściej brakujący element całego dokumentu.
Najczęstsze błędy
Obietnica „trwałej depilacji”. Uczciwie jest mówić o trwałej redukcji owłosienia — i tak to zapisać.
Druki bez pytania o samoopalacz. Dla lasera opalenizna z tubki bywa równie ryzykowna jak ta ze słońca.
Ministerstwo Zdrowia w komunikacie z 30 stycznia 2026 r. uznało ten zabieg za świadczenie zdrowotne zastrzeżone dla lekarzy. Komunikat nie jest przepisem prawa, ale warto go znać przed wprowadzeniem zabiegu do oferty i sprawdzić, czy obejmuje go ubezpieczenie gabinetu. Wzór zawiera pole na dane osoby wykonującej zabieg.
W Gabinea klientka podpisuje tę zgodę palcem na tablecie, a dokument sam trafia do jej kartoteki — razem z wywiadem, zdjęciami i historią zabiegów. Wzór możesz oczywiście dalej drukować za darmo.